Aktualności

03 lis 2021

Świętujemy 25 lat- wywiad z Marcinem Jaworskim

By poznać historię sukcesu firmy GTV Bus, trzeba sięgnąć pamięcią roku 2014. Wtedy do zespołu dołączył Marcin Jaworski – w tamtym czasie osoba administracyjna, teraz Prezes Zarządu.

„To była długa droga – mówi Marcin, – zaczynaliśmy od sztywnych przejazdów kilka razy w tygodniu z przystanków, teraz mamy pełną elastyczność”.

Nikt nie wątpi w to, że dzisiejszy bohater jest motorem napędowym całego przedsiębiorstwa. To właśnie on motywuje, uczy zaangażowania i napawa energią.

Rozmawiamy dzisiaj o przeszłości i planach na przyszłość, z Marcinem Jaworskim -Prezesem Zarządu jednej z wiodących polskich firm transportowych.

Bardzo się rozwinąłeś w ciągu 7 lat. Jak Ci się to udało zrobić?

Kiedy dołączyłem do firmy siedem lat temu, nie miałem w ogóle doświadczenia ani w transporcie, ani w zarządzaniu ludźmi. Razem z właścicielem firmy – Krzysztofem mieliśmy wizję firmy, on miał doświadczenie w transporcie, ja wiedzę z marketingu, razem mieliśmy dużo energii, i to było najważniejsze. Na początku mojej pracy czerpaliśmy energię i wiedzę z siebie nawzajem, w późniejszym etapie, do grona naszych X-Manów – bo tak właśnie nazywamy naszych pracowników – dołączały kolejne osoby pracujące w biurze, a energia, która do teraz nakręca firmę była coraz większa. Każda z osób dołączających do naszej wizji, dodawała kolejną cegiełkę do pełnego obrazu teraźniejszej firmy. Połączywszy siły, zrobiliśmy bardzo dużo.

Dla porównania, kiedy dołączyłem do teamu, firma liczyła około 60 etatów – teraz w całej grupie jest ich już 650. Nie bez podstawnie nazywam ich X-Manami, bo każdy z nas w wąskim zakresie swojej specjalności jest najlepszy w swoim rodzaju. Tylko razem stanowimy grupę nie do pokonania.

Najciekawsza historia/przygoda związana z twoją pracą w GTV BUS?

Przez ostatnie siedem lat żyłem firmą. Wszystkie najciekawsze przygody w moim życiu są związane z pracą w GTV BUS. Ogólnie rzecz biorąc, to przygodą można nazwać wszystko, co się tutaj dzieje: współpraca z ludźmi na różnych stanowiskach, kierowcy, ludzi z administracji, obsługa klienta. To właśnie oni tworzą tą całą firmę. Ja mogę ich sporadycznie ukierunkować, pokazując, w którą stronę wspólnie chcemy iść, ale ta energia ludzi, którzy tutaj pracują, jest moją największą przygodą.

Jaka jest twoim zdaniem misja GTV BUS?

Największą misją GTV BUS oprócz tego, że jesteśmy firmą transportową, jest rola „fajnej” firmy. Bardzo rozwinęliśmy się w ciągu ostatnich lat, ale nawet nie patrząc na to chcemy być firmą, w której ludzie mają racjonalny wpływ na to, co się w niej dzieje. U nas, jak ktoś przychodzi i ma pomysł, to ten pomysł jest omawiany i analizowany, a nie odkładany na drugi plan. Nasi pracownicy to specjaliści w swoich dziedzinach, którzy „dotykają” codziennych problemów, rozwiązują je i stale poprawiają procesy i procedury, aby stworzyć jak najlepsze rozwiązanie. Niestety, często w innych firmach nie daje im się pola manewru i przestrzeni do takich działań. Nie jest u nas jednak tak kolorowo, jakby się wydawało – za zaufaniem idą również wymagania. Oprócz tego jesteśmy pionierami w informatyzacji transportu, jeżeli chodzi o transport ludzi. Budujemy różnego rodzaju systemy IT, które w kolejnym kroku testujemy na naszej infrastrukturze, a jest ona bardzo złożona i posiada wiele płaszczyzn, co daje nam niesamowity walor wiedzy.

Wyzwanie, które spędziło Ci sen z powiek. Było takie?

W momencie, gdy dołączyłem do firmy, przechodziła ona spory kryzys. Jednym z nich, były problemy kadrowe i organizacyjne. Ja jako osoba, która pracowała pół roku w firmie, zostałem postawiony na stanowisko dyrektora i musiałem rozwiązać te problemy. Pomimo ogromnego wsparcia Krzysztofa, który obdarzył mnie wielkim zaufaniem, niektórzy uważali, że się nie nadaje na to stanowisko, nie zawsze zgadzali się z moimi decyzjami oraz uważali, że ja tu jestem na chwilę. Miałem wtedy 29 lat i prawie wszyscy w biurze byli ode mnie starsi. Przełamanie tego wizerunku chyba było najcięższe. Patrząc na to z perspektywy dzisiejszego dnia, mogę stwierdzić, że się pomimo ciężkich momentów udało mi się to przezwyciężyć.

Działamy na rynku już 25 lat. Jak wspominasz firmę przez te lata?

Razem przeżywaliśmy wzloty i upadki. Były momenty, kiedy jechałem podpisywać umowy z kontrahentami i nie miałem na hotel. Było ciężko, ale niczego nie żałuję. Firma bardzo mocno popchnęła mnie do przodu pod każdym względem. Zbudowała moją świadomość biznesową, pokazała ścieżkę rozwoju oraz dała narzędzia, dzięki którym mogłem iść tą drogą. Otrzymałem ogromną dawkę zaufania i mam nadzieję, że sprostałem zadaniu. Teraz jesteśmy wiodącą firmą na polskim rynku. Cały czas staramy się rozwijać zarówno jako firma, ale i jako ludzie, bo to właśnie umiejętność rozwoju i otwarty umysł pozwala na codzienne odnoszenie sukcesów.

Czym wyróżnia się GTV BUS na tle innych firm? Jakie usługi, wyróżniające firmę z grona rynkowych konkurentów (w Polsce i za granicą)?

Pierwszą najważniejszą rzeczą jest to, że jesteśmy firmą, która jeździ z adresu pod adres. Jesteśmy jedyni, którzy oferują taką usługę z całej Polski do całych Niemiec, Niderlandów i Belgii, a od niedawna Rumunii.

Naszą domeną jest to, że “nie mówimy słowa nie”. Codziennie rozwiązujemy problemy w transporcie osób i to właśnie nas wyróżnia wśród konkurencji. Jesteśmy zadaniowcami, którzy jako specjaliści w odpowiednim miejscu i posiadający odpowiednie narzędzia potrafią zdziałać naprawdę cuda. Transport to taka branża, w której nie pytasz się czy coś się stanie – tutaj trzeba zapytać co i kiedy? To właśnie to, że jesteśmy gotowi na wszystko i posiadamy takie zaplecze jest naszym największym walorem dodatnim.

Przypomnę, że nasza usługa to przewozy door to door co oznacza dla nas połączenie tysiąca adresów w Polsce z tysiącem adresów za granicą. Na co dzień przewozimy też tysiące pasażerów z domu do pracy w tym samym systemie na krótkich odcinakach. Daje nam to setki godzin pracy, tysiące połączeń telefonicznych, setki tysięcy kliknięć myszką. W rezultacie pasażer odczuwa tylko to, że przyjeżdżamy po niego o określonej godzinie, jedziemy jak najkrótszą trasą i o odpowiedniej godzinie jesteśmy na miejscu. Klient nie musi martwić się o nic. To właśnie jest nasz największy sukces.

Jakie sytuacje sprawiają, że czujesz się dumny, pracując w GTV BUS?

Codziennie jak przychodzę do biura i widzę uśmiechniętą ekipę w pracy lub gdy rozwiązujemy razem jakieś zadanie, które jest nie do rozwiązania, gdy jestem w punkcie przesiadkowym, jak wchodzę na GPS’a i widzę te wszystkie auta, za każdym razem jak mijam pojazd GTV BUS, oczywiście jak kierowca jest w ubraniu służbowym… <śmiech>

Gdzie firma znajduje motywację do rozwoju?

Największą motywacją są nasi klienci, z którymi mamy realny kontakt, badamy potrzeby, wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom, prezentujemy nowe rozwiązania i słuchamy opinii. Motywują nas też pracownicy, którzy są bardzo ambitni, między sobą stawiają bardzo wysoko poprzeczkę. Są pewne czynniki zewnętrzne, które zmuszają nas do ciągłego rozwoju. Najprostszą taką sytuacją do poruszenia był COVID-19. Pokazał nam, że każda firma musi mocno przeć do przodu. Można brzydko powiedzieć, że dzięki COVID-19 jako firma bardzo mocno się zinformatyzowaliśmy. Wszystkie procesy przyśpieszyły co spowodowało szybką weryfikację naszych niedociągnięć organizacyjnych i nie tylko. Nie staliśmy w miejscu, od tego momentu poszliśmy bardzo mocno do przodu, poprawiając firmę, jak i nas samych dzień po dniu. Rozpoczęliśmy już pewne procesy rozwoju i zmiany, których wcześniej nie wiedzieliśmy, a po rozpoczęciu ich poprawy wiemy, że ich rozwój nigdy się nie skończy. Mieliśmy wiele pomysłów, które niestety zakończyły się niepowodzeniem. To się zdarza, ale najważniejsze, żeby po takiej porażce mieć kolejne cele do zrealizowania.

Gdzie ty znajdujesz motywację do rozwoju?

Swoją motywację znajduję wśród ludzi, naszych pracowników, ale nie tylko. Wiem, że na co dzień muszę mieć otwartą głowę, bo niekiedy mały bodziec może spowodować zaskakujące rozwiązanie. Niestety budzę się w nocy i zapisuje jakiś pomysł. Tak na przykład było z rozwiązaniem modułowych tras kierowców. Do rozwoju motywuje mnie również zaufanie, jakim obdarzyli mnie pracownicy. Tutaj muszę przyznać, że często zadaje sobie pytanie, czy jestem wystarczająco dobry, żeby ich prowadzić dalej. To chyba jest największa motywacja. To właśnie, dzięki temu staram się ciągle rozwijać. Wiem, że nie robię tego tylko dla siebie, ale dla całego teamu. Na co dzień pamiętam też, że przykład idzie z góry. Jak mogę wymagać od reszty zespołu, żeby byli energiczni i mocno parli do przodu, skoro nie byłbym sam tego prowodyrem?

Jakie jest Twoje podejście do ludzi, pracowników?

Po pierwsze z uśmiechem. Ja się staram sprostać pracownikom i oczekuje tego samego w zamian. Siedem lat temu, kiedy zostałem postawiony na takim stanowisku, jak dyrektor operacyjny, przy pierwszym spotkaniu z pracownikami obiecałem im, że nie będę od nich wymagał więcej, niż od siebie, tylko oni jeszcze wtedy nie wiedzieli, że jestem pracoholikiem i pracuje 16 godzin dziennie.

Najważniejsze dla mnie jest ładowanie pracowników energią. Ja zawsze mówię: “Pracownicy są jak piłkarze, a ja jestem murawą”. Ja nie gram, ale muszę przygotować dla nich taką infrastrukturę, żeby oni grali jak najlepiej.

Czy coś cię jeszcze zaskakuje na rynku transportu? W firmie GTV BUS?  

Zaskakuje mnie codziennie wiele rzeczy. Jestem taką osobą, która dąży do odkrywania nowości w pracy. Często się zdarza, że te nowości wchodzą w nasze życie i po czasie każdy się łapie na myśli, że są nieodłączną częścią firmy i naszej pracy.

Są tu osoby, które pracują w firmie 5, 10, niektórzy 15 lat, ale codziennie z rana jak wchodzą do biura, to zupełnie na nowo podchodzą do pracy. Zaskakuje mnie ich podejście, ale tacy już jesteśmy.

Ostatnio zadano mi pytanie: „jak my jako zarząd powodujemy, że nasi pracownicy przychodzą do biura i mają taką energię i czy my kontrolujemy ich czas pracy”? Odpowiedziałem, że mamy w firmie zjawisko, jak sam to nazwałem „karuzeli” – jak wchodzisz do naszego biura, to wszystko ładnie wygląda z zewnątrz, ale jak wchodzisz do środka to widzisz, że ona niesamowicie szybko pędzi i to jest ta karuzela. Jeżeli ktoś nie jest przygotowany do tego tempa, to szybko zostaje zweryfikowany, tacy już jesteśmy. Przy pierwszym spotkaniu z działem staramy się jak najbardziej pomóc w onboardingu, jeśli ktoś nie dotrzymuje kroku po okresie wdrożeniowym to wyparcie następuje na wysokości teamu. Krótko mówiąc, ktoś wypada z karuzeli i tak to wygląda. Niesamowite też jest to, że prawie każda osoba, która tu pracuje jest pierwszy raz na swoim stanowisku. To jest największym walorem GTV BUS pod względem pracowników, my dajemy im swoje zaufanie oraz narzędzia do pracy i rozwoju, a w zamian otrzymujemy wdzięczność i zaangażowanie. Jako firma zdecydowanie stawiamy na grę zespołową.  Stare dobre przysłowie mówi „Gwiazdy nie grają”.

Rozwój firmy można prowadzić na dwa sposoby – znaleźć specjalistę i nauczyć go zaangażowania, albo znaleźć kogoś, kto ma zaangażowanie i zrobić z niego specjalistę. My idziemy tą drugą drogą.

Czym zajmujesz się w życiu prywatnym, jak lubisz spędzać wolny czas?

Odpoczywam. Zawsze z Krzysztofem się śmiejemy, że najważniejsze w pracy jest odpoczynek. I to prawda. Kiedyś cały czas szukałem swojego miejsca, kontaktu z ludźmi, a teraz wracam do domu i spędzam czas ze swoją drugą połówką Karoliną i z rodziną. Ważne dla mnie jest to wyciszenie, uspokojenie po pracy, mój azyl. W wolnym czasie szukam również miejsc, gdzie mogę rozwijać się, nie tylko w aspekcie pracy, ale i personalnie.

Całe życie starałem się uprawiać sport, na chwilę obecną przygotowuje się do triatlonu, lubię też snowboard, bieganie, jazdę na rowerze. Sport towarzyszy mi na co dzień, bo gdzieś trzeba uwolnić tą energię fizyczną.

Zobacz więcej

Sprawdź najczęściej zadawane pytania